Bari – syn szarej rzeczywistości

Gdy usłyszał grzmot nadchodzącej burzy, przerażony zaczął szukać schronienia. Niewielki kojec, w którym był trzymany – jak widać nieprzypadkowo – na łańcuchu, w żaden sposób nie zapewniał mu poczucia bezpieczeństwa. Przy kolejnym wyładowaniu wskoczył na okalający go płot i zawisł na jego szczycie. Śmiertelna pułapka, w jakiej się znalazł, paradoksalnie dała mu przepustkę do lepszego życia.

4-letni Bari przez jakiś czas mieszkał już w jednym z małopolskich schronisk, skąd został adoptowany do domu pod Krakowem. Jego los odmienił się tylko na chwilę, bo po śmierci opiekuna został zamknięty w kojcu i dodatkowo przywiązany do łańcucha. Skąd takie zabezpieczenia u psa, którego cechuje stoicki spokój, łagodność i przyjacielskość? Z powodu jego lęku wywoływanego przez hałas i wyładowania atmosferyczne, na które psy czasem reagują paniką i przerażeniem. Jedne chowają się wówczas w „misiej dziurze”, inne potrafią gnać przed siebie, próbując uniknąć zagrożenia. Bari też próbował uciec, ale na jego drodze stanął łańcuch i płot… Na szczęście z pomocą pospieszyli mu sąsiedzi, którzy zawiadomili też służby i krakowskie schronisko, gdzie wreszcie znalazł spokój i opiekę.

Lęk przed burzą u psa bywa nieuleczalny, choć istnieją różne formy terapii, które warto wcielać w psie życie. Najważniejsze dla niego jest jednak wsparcie człowieka, a zwłaszcza jego bliskość i troska. Nie należy się wówczas rozczulać nad przerażonym zwierzęciem, ale rozpraszać jego uwagę (np. przemawiając do niego, puszczając głośniej radio) i budować pozytywną atmosferę. Warto przygotować przytulny, zaciemniony kąt (psy często wybierają łazienkę), w którym mógłby się bezpiecznie „schować”, nie zapominając oczywiście o misce z wodą i posłaniu. Niektórym psom pomaga założenie kamizelki antystresowej lub podanie lekkich środków przeciwlękowych (które należy skonsultować z lekarzem weterynarii).

Najważniejsze dla psa bojącego się burzy czy noworocznych fajerwerków jest wsparcie bliskiego mu człowieka. Adoptując Bariego, zyskacie za przyjaciela psa o wyjątkowo pozytywnym usposobieniu, bardzo stonowanego i przyjacielskiego – zarówno w stosunku do ludzi, na widok których macha bez wyjątku wesoło ogonem, jaki i innych zwierząt. W schronisku określamy takie psy typem „profesorskim” – nie reagują na zaczepki innych, nawet niemiłych czworonogów, emanując spokojem, uczą, jak należy się poprawnie zachowywać. Na spacerach Bari maszeruje dostojnie, najczęściej zajmując się obwąchiwaniem okolicy lub pałaszowaniem trawy.

Mamy ogromną nadzieję, że to co najgorsze, jest już za Barim. W naszym schronisku jest bezpieczny i ma wielu przyjaciół, ale wciąż w trakcie burz pozostaje samotny wciśnięty w kąt swej budy. Pomóżmy mu jak najszybciej odnaleźć spokój już na całe życie!

Kontakt z wolontariuszem: 605437786, arek@skundlony.pl

Arek

Gdy przekonuję do weganizmu, mówią mi "Ty ośle"! Gdy proszę, aby nie więzili psa na łańcuchu przy budzie, nazywają mnie baranem i psubratem. Gdy biegam po lesie, słyszę, że jestem brudny jak świnia i czemu tak capię. Przyznaję - w ostatnich latach skundliłem się (dosłownie!), a mój węch wyostrzył się na ludzi, którzy podle traktują zwierzęta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *