Dzień Szakala, czyli pies na zakręcie

Prawdopodobnie każda osoba, która odwiedziła schronisko KTOZ, w pewnym momencie odniosła wrażenie, że jest świadkiem trąby powietrznej. Wirująca na jednym z wybiegów w zawrotnym tempie kula czarnego futra, oblepiona błotem i śliną, to rzeczywiście prawdziwa anomalia, tyle że… psia. O imieniu Szakal.

Szakal za młodu
Szakal za młodu, fot. KTOZ

Szakal nie jest psim przytulańcem, nie ma gęstego, lśniącego futra, ma w nosie (większość) moich komend, a nawet próśb. Gdy jest na swoim terenie, czasem potrafi skupić uwagę na minisekudnę, gdy ktoś zaoferuje mu smaczka. Ale najczęściej pędzi, biega, skacze, kręci się, tarza oraz… intensywnie ślini. To szczekający, czteronożny wulkan energii, który co rusz eksploduje, a zwłaszcza gdy po spacerze próbuję wydostać się z wybiegu. Podczas zdejmowania szelek zwykle wpija się w nie zębami, prosząc, bym zostawił mu pamiątkę kojarzącą się z wolnością i ruchem. By mnie zatrzymać, dopuszcza się nawet bezeceńskich czynów, na które są już karne paragrafy: moja noga jest gwałcona, pupa szczypana, a ubranie rozrywane i tytłane. Po odzyskaniu wolności zwykle cały nadaję się do kompleksowego czyszczenia i prania…

Dlaczego więc zdecydowałem się dołączyć do opiekunów Szakala? Bo uwielbiam tego narwańca, któremu dotąd życie nie szczędziło rozczarowań i bólu. Bo serce mi się kraje na widok wybieganych przez niego okręgów w trawie, dowodzących jak bardzo kocha ruch i nie znosi bezczynności.

Bawmy się!
Party time!

Bo gdy dziś mnie widzi, trąba powietrzna zaczyna wirować z trzykrotnie większą prędkością, a z jej centrum wydobywają się piski nieopisanej radości.

Szakal w schronisku pojawił się około 3 lata temu – był szczeniakiem i miał dwójkę rodzeństwa. Urocze psiaki szybko znalazły nowych właścicieli, ale półtora roku później podczas wizyty inspektorów KTOZ wyszło na jaw, że Szakal – pies, u którego gołym okiem można zdiagnozować ADHD – zamiast brykać po ogrodzie, dając ujście swej energii, jest… przypięty łańcuchem do budy. Nie wiem, czy już wtedy nabawił się choroby kojcowej, czy może ujawniła się ona podczas pobytu w schroniskowym boksie. Na szczęście obecnie jako jeden z nielicznych psów zamieszkałych w Krakowie przy ul. Rybnej ma do swej dyspozycji własny, spory wybieg z dwoma (!) budami. Na swym terenie biega tak dużo i intensywnie, że nie tylko wydeptał już swoje „bieżnie”, ale również skutecznie spulchnił całą murawę wzdłuż ogrodzenia. Niedosłowny pies ogrodnika!;)

Jestem uroczy i przystojny!
Zaśliniony optymista

Zabierając go po raz pierwszy na spacer biegowy, myślałem w swej naiwności i niewiedzy, że być może będzie miał kłopoty błędnikiem, nie będzie potrafił poruszać się po linii prostej, trudno go będzie utemperować. Nic z tych rzeczy! Na smyczy zachowuje się nienagannie, oczywiście czasem  – jak każdy psiak – zmieniając kierunek biegu, ale bywa nawet bardziej posłuszny niż moi wytrawni, biegowi kumple. Gdy pozwalam mu pohasać na dłuższej lince, od razu daje upust swej radości, a jedną z jego firmowych zabaw jest tarzanie się – nieważne – w liściach, trawie czy  błocie. Na jego miejscu po owych trzech latach psiego losu byłbym encyklopedycznym przypadkiem depresji ze skłonnościami aspołecznymi, ale dla Szakala… świat wciąż jest piękny! Swój optymizm mógłby sprzedawać w supermarkecie, dlatego jestem przekonany, że nawet jego „kręciołka” jest w pełni uleczalna. Mając wystarczającą ilość miejsca do zabawy i „swoich” ludzi, którzy zapewniliby mu trochę atrakcji ruchowych, z pewnością pozwoli się (trochę) utemperować i – kto wie – może nabierze jakichś manier? Ten, kto da mu nowy dom i obdarzy go miłością, zapewni sobie niewyczerpane źródło radości. Wymieszane w błocie z odrobiną szaleństwa;)

Arek

Gdy przekonuję do wegetarianizmu, mówią mi "Ty ośle"! Gdy proszę, aby nie więzili psa na łańcuchu przy budzie, nazywają mnie baranem i psubratem. Gdy biegam po lesie, słyszę, że jestem brudny jak świnia i czemu tak capię. Przyznaję - w ostatnich latach skundliłem się (dosłownie!), a mój węch wyostrzył się na ludzi, którzy podle traktują zwierzęta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *