Goran – uwaga, dobry pies!

Słyszeliście o syndromie „czarnego psa”? Przeczytałem o nim dopiero niedawno, a podobno – tak jak jego koci odpowiednik – jest wśród naszych rodaków bardzo popularny. Skoro czarny to znaczy zły (a w przypadku kotów oczywiście pechowy). Niniejszym stoję więc przed karkołomnym zadaniem, bo chciałbym napisać Wam Parę słów o czarnym jak noc (lecz dobrym jak anioł) Goranie, podczas gdy na moich kolanach spoczywa właśnie (mrucząc rozkosznie) kotka Felicja odziana w futerko koloru węgla kamiennego.

Goran podaje znak pokoju
Goran podający znak pokoju na mszy w kościele św. Krzyża

Goran dawał głos w studiu Radia Kraków, modlił się na „zwierzęcej” mszy świętej w kościele św. Krzyża, zdobywał medale na mistrzostwach Małopolski w dogtrekkingu, co stoi w niejakiej sprzeczności z opinią, która pokutowała na jego temat, gdy półtora roku temu pojawił się w schronisku. Ostrzegano mnie wtedy, że to pies zdystansowany, niechętny do zawierania przyjaźni zarówno z innymi psami, jak i człowiekiem, czasem bywający nawet agresywny. A jak jest naprawdę?

IMG_2928_OK
Goran to jedyny spośród moich 12 podopiecznych z krakowskiego schroniska, którego bez wahania zabieram w miejsca pełne ludzi i innych zwierząt, mając pewność, że będzie odnosił się do nich przyjaźnie i nie dojdzie do żadnej draki. W studia nagraniowym Radia Kraków głównie przytulał się lub przysypiał na wykładzinie. Podczas mszy obwąchał kilka piesków, ziewnął na widok papugi i zajął się pałaszowaniem przykościelnego trawnika. Na zawodach wraz z Konradem wystartował jak z procy, nie zważając na zaczepki „dobrze wychowanych”, „pańskich” piesków z rodowodami i certyfikatami. Tylko cóż z tego, że Goran mieszkający w schroniskowym boksie, nieznający smaku specjalistycznej karmy dla psów aktywnych, narażony na nieustający stres i wychodzący na spacer 2-3 w tygodniu wybiegał na luzie srebrny medal, skoro nic w jego smutnym życiu się nie zmieniło? Mimo ogromnej popularności relacji Konrada z zawodów, żaden biegacz ani nawet spacerowicz nie spytał o możliwość jego adopcji.

IMG_2952_OK
Jak to możliwe, że pies:

dobrze wychowany (jego jednym „szaleństwem” jest umiłowanie do szarpania się ze smyczą, które włącza mu się raz na spacer i które nie jest niczym niezwykłym – każdy pies, jako potomek wilka, lubi czasem poszarpać „upolowaną” zdobycz),

przyjazny wobec ludzi i innych psów,

– bardzo mądry, spokojny i chętny do nauki (którą bardzo ułatwiają smaczki),

„przepiękny” (jak zgodnie mówią wszyscy wokoło, a jedna z pani dodała fachowo, że to „czysty Beauceron”, czyli owczarek francuski – luknijcie do Wikipedii),

– który z powodzeniem mógłby zamieszkać zarówno z maratończykiem, jak i zwykłym spacerowiczem,

wciąż marznie schroniskowym boksie?

IMG_4137
Wiemy, że jako szczeniak wychował się w bloku, a gdy rok temu podczas siarczystych mrozów trafił na trzy miesiące do Domu Tymczasowego, od razu zaprzyjaźnił się z drugim psem i wykazywał lepsze maniery od niego. A mimo to wrócił do nas. Więc może faktycznie czerń przynosi pecha?

Czas wreszcie, by uśmiechnęło się do niego szczęście! Nie wahajcie się dzwonić (tel. 605437786) i pytać (arek@skundlony.pl). Wraz z Konradem chętnie pomożemy na każdym etapie adopcji oraz w życiu codziennym u boku Gorana.

Arek

Gdy przekonuję do wegetarianizmu, mówią mi "Ty ośle"! Gdy proszę, aby nie więzili psa na łańcuchu przy budzie, nazywają mnie baranem i psubratem. Gdy biegam po lesie, słyszę, że jestem brudny jak świnia i czemu tak capię. Przyznaję - w ostatnich latach skundliłem się (dosłownie!), a mój węch wyostrzył się na ludzi, którzy podle traktują zwierzęta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *