Dragon – wejście smoka

Przezywają go Wielką Myszą, Szczurkiem, a nawet Kłapouchym. Być może faktycznie z wyglądu nie jest okazem stuprocentowego haszczaka, jednak w jego żyłach płynie gorąca syberyjska krew. Charakter również ma nieokiełznany, ale swoich przyjaciół zawsze wita z radością. Należy do trójki moich ulubionych partnerów treningowych i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby to on biegł za moimi plecami.

Tak naprawdę nazywa się Dragon, a niegdyś wołano na niego Guido. Mimo groźnego imienia i sporej postury jest psem, który chętnie zaprzyjaźnia się z ludźmi – w przeciwieństwie do swoich czworonożnych współbraci. Gdy z nim spaceruję lub biegam, zawsze pali się w mojej głowie lampka, aby trzymać się z daleko od innych psów. Problem tylko, że w schronisku, gdzie szczekanie dobiega z każdego kąta, nie jest to łatwe zadanie. Trzeba więc przyjąć do wiadomości i zaakceptować fakt, że Dragon jest uroczym psim samotnikiem, który dobrze się czuje tylko w towarzystwie własnym i ludzi (co ma swoje plusy i minusy…). Gdyby komuś na tym zależało, zapewne dobry behawiorysta pracujący w komfortowych warunkach potrafiłby przekonać go, aby był nieco bardziej koleżeński dla innych psów. Mimo dość wojowniczego charakteru Dragona, nie spotkała mnie jednak sytuacja, w której polałaby się krew – to raczej manifestacja jego siły i pewności siebie, które nie oznaczają prawdziwej agresji.

Ty reklamujesz psiaki czy do nich zniechęcasz? – ktoś na pewno mnie spyta. Wolę nie owijać niczego w bawełnę, aby osoba adaptująca Dragona nie poczuła się zaskoczona, że zamiast przymilnego psa wzięła do domu temperamentnego półkrwi haszczaka. Wyzwanie, jakim jest jego adopcja, niesie jednak nagrodę w postaci jego bezwarunkowej miłości i oddania. To psiak tryskający energią i dobrym samopoczuciem, niezależny i bardzo inteligentny. Który niestety wciąż pozostaje bezdomny, choć niedawno został na chwilę zabrany ze schroniska przez swego właściciela, ale szybko wrócił do nas z powrotem. To na pewno nie ma dobrego wpływu na jego psychikę.

Moim zdaniem Dragon najchętniej zamieszkałby w ogródku, gdzie mógłby do woli się wyhasać, odwdzięczając się za opiekę i jedzenie pilnowaniem powierzonego mu obejścia (jest dość „gadatliwy”, a gdy mu smutno, wyje jak jego wilczy przodkowie). Jeszcze większą radość sprawiłyby mu długie spacery, wycieczki rowerowe, lub biegi, za którymi przepada. Przemierzając leśne ścieżki, w lot chwyta polecenia swego opiekuna, instynktownie wyczuwając, w którą stronę skręcić, gdzie może zwolnić lub przyspieszyć. Biegowe wycieczki z Dragonem to czysta frajda, która trwa tym dłużej im lepsza kondycja… jego dwunożnego towarzysza.

Dragona można odwiedzić w krakowskim schronisku KTOZ przy ul. Rybnej. Więcej info: arek@terenowo.pl lub tel. 605437786

Arek

Gdy przekonuję do wegetarianizmu, mówią mi "Ty ośle"! Gdy proszę, aby nie więzili psa na łańcuchu przy budzie, nazywają mnie baranem i psubratem. Gdy biegam po lesie, słyszę, że jestem brudny jak świnia i czemu tak capię. Przyznaję - w ostatnich latach skundliłem się (dosłownie!), a mój węch wyostrzył się na ludzi, którzy podle traktują zwierzęta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *